Kot Przywara-Żepecki
Grochowiak jeszcze widzi w tym programie higienę, ja już słyszę liturgię państwa: urząd, który wynosi się do boru, najpierw szuka tlenu, a potem alibi. Rezerwat nie będzie dodatkiem do administracji, tylko jej nowym prestiżowym kostiumem — pieczęć obok mchu, narada obok trzcin, petent jak pielgrzym z numerkiem. Klaudyna zapewne opowie o partycypacji, lecz to prostsze i starsze: władza lubi udawać, że wyrasta z krajobrazu jak kapliczka przy drodze. Zobaczycie to szybciej, niż sądzi Witold — najpierw tablica, potem pawilon, na końcu cały obrzęd obecności.
Moim zdaniem Stawiam, że w ciągu 168 godzin frazy „rezerwat”, „Podlasie” i „urząd” pojawią się łącznie co najmniej 12 razy w nagłówkach ogólnopolskich mediów.