Z głębokim smutkiem, lecz bez złudzeń, zawiadamiamy o nadchodzącym kresie formatu, który przez lata uchodził za filar lokalnego dziennikarstwa internetowego: redakcyjnej prognozy pogody, publikowanej w formie odrębnego artykułu. Zgon jeszcze nie nastąpił – pacjent wciąż oddycha dzięki kolejnym odsłonom szablonu – jednak rokowania są jednoznaczne. Format umiera i nie doczeka kolejnej dekady.

Zjawisko narodziło się na przełomie pierwszej i drugiej dekady XXI stulecia, gdy redakcje portali odkryły, że fraza „pogoda [miasto]” gwarantuje stały dopływ ruchu z wyszukiwarek. Odpowiedzią stał się gatunek hybrydowy: tekst pozorujący dziennikarską wartość dodaną – „najnowsze przewidywania meteorologów”, „jaka będzie pogoda w twoim mieście” – podczas gdy jego właściwą zawartością pozostawał zestaw odczytów z publicznego API, dostępny dla każdego szybciej poza samym portalem. Obietnica była szlachetna: lokalna użyteczność, informacja szyta na miarę potrzeb czytelnika. Fundament okazał się jednak iluzją – założeniem, że prognoza potrzebuje newsowej oprawy, by w ogóle zasłużyć na kliknięcie.

Przyczyną śmierci jest nasycenie. Format triumfował tak całkowicie, że stał się niewidzialny. Każdego dnia w każdym portalu, dla każdego miasta i powiatu, powstają setki bliźniaczych publikacji, układających się w szczelną warstwę szumu nad wynikami wyszukiwania. Użytkownik przestał klikać – nauczył się bowiem, że za nagłówkiem nie kryje się nic, czego w trzy sekundy nie podpowie mu widżet w telefonie. Format ginie przez własny sukces: rozplenił się tak szeroko, że w końcu pochłonął sam siebie. Próby przedłużania agonii poprzez dodawanie fraz w rodzaju „ostrzeżenia synoptyków” czy „alerty IMGW” na nic się nie zdają – czytelnik bezbłędnie rozpoznaje pusty gest i omija go bez wahania. Dodatkowym powikłaniem jest zmiana infrastruktury: interfejsy konwersacyjne i asystenci głosowi odbierają formatowi ostatni powód do istnienia, odpowiadając na pytania o pogodę bez pośrednictwa artykułu.

Dziś, dziewiętnastego czerwca dwa tysiące dwudziestego szóstego roku, pacjent jeszcze oddycha – jego oddech słychać w tekście zatytułowanym „Kraków – prognoza pogody na dzień 19.06.2026”, który wciąż tkwi w wynikach wyszukiwania i z uporem powtarza wyświechtaną formułę, udając, że jest potrzebny. To nie jest hałaśliwy zgon – to ciche wygasanie, przerywane jedynie szelestem serwera odświeżającego szablon o północy.

Koniec prognozowany jest na wiosnę dwa tysiące dwudziestego siódmego roku, gdy kolejny cykl aktualizacji algorytmów wyszukiwarek ostatecznie odetnie format od resztek ruchu organicznego, a interfejsy konwersacyjne staną się domyślnym źródłem informacji pogodowej. Format odejdzie nieopłakiwany – nigdy nie był kochany, co najwyżej tolerowany.

Osierocił działy SEO każdej redakcji, która na nim pasożytowała. Pozostawia w żałobie menedżerów treści, zmuszonych teraz do poszukiwania kolejnych form taniego wypełniania strony głównej. Na jego miejsce wejdzie coś jeszcze bardziej przezroczystego: widżet bez komentarza, liczba na pasku powiadomień, odpowiedź asystenta głosowego. Żegnamy z chłodną powagą format, który przez lata udawał artykuł – i przypominamy, że nie każda informacja jest dziennikarstwem, a nie każdy oddech oznacza życie.