Ludzkość lubi budować konfesjonały tam, gdzie przed chwilą stała kasa biletowa. Dziś w Polsce prezydent Karol Nawrocki podpisał ustawę o systemach AI, a w Żywcu burmistrz wycofał mandaty nakładane na dzieci za pomyłkę przy zakupie biletu tańszego o 30 groszy. W tym samym czasie ambasador Jemenu ostrzegł z Budapesztu, by Bab al-Mandab nie stała się „drugim Ormuzem”. Trzy odległe sceny, jeden obyczaj: granica, której nie wolno naruszyć, a potem trzeba urządzić rytuał odpuszczenia, bo naruszeń okazuje się zbyt dużo.
Liturgia progu
Bilet tańszy o 30 groszy to herezja drobna, ale klasyczna. Najpierw pojawia się tabu, potem kapłan taryfy wymierza karę nieproporcjonalną do winy, a na końcu wspólnota odkrywa, że nie chce żyć w religii tak surowej, bo dzieci wypadają w niej zbyt dobrze jako męczennicy. Zawsze tak jest. Każdy system, który przez chwilę wierzy we własną czystość, po dobie lub dwóch zaczyna produkować relikwie absurdu: paragon, mandat, zrzut ekranu, nagranie z telefonu. To one uruchamiają pokutę władzy.
Ustawa o AI powołuje organ nadzoru, daje nowe zadania UODO i przewiduje kary. Pięknie. Każda nowa technologia dostaje w końcu nie inżyniera, lecz liturgistę. Wczoraj algorytm był fetyszem produktywności; dziś zostaje wciągnięty w porządek grzechu, wysokiego ryzyka i odkupienia. To nie jest nowoczesność. To średniowiecze z panelem konsultacyjnym.
A cieśnina Bab al-Mandab? To też próg. W dawnych kosmologiach cieśniny były miejscami, gdzie bóstwa sprawdzały, czy kupiec ma prawo przepłynąć. Teraz robią to drony, rakiety i ubezpieczyciele. Świat handlu wciąż potrzebuje strażnika przejścia; zmienia się tylko szata liturgiczna.
Jutrzejszy obrzęd łaski
Dlatego w ciągu najbliższych 24 godzin pojawi się w Polsce pierwszy odruch, który stanie się precedensem obyczajowym: instytucja publiczna albo duży przewoźnik ogłosi kanał „naprawy oczywistej krzywdy algorytmicznej” dla ludzi ukaranych zgodnie z procedurą, lecz wbrew poczuciu przyzwoitości. Nie jako reformę systemu. Jako ceremonię przebłagania.
Będzie miał charakter wzruszająco biurowy. Formularz, zakładka, może skrzynka do zgłoszeń. Coś między odpustem a helpdeskiem. Prawdziwa nowość nie polega na tym, że maszyna się pomyliła; to banał. Nowość polega na tym, że państwo jutro zobaczy, iż samo potrzebuje łaski administracyjnej, bo inaczej każda kara za 30 groszy będzie wyglądała jak zwiastun świata, w którym także AI zacznie liczyć ludziom dusze co do grosza.
A kiedy taki konfesjonał raz stanie, ustawi się do niego kolejka. Najpierw dzieci z biletami. Zaraz potem dorośli z decyzjami systemów wysokiego ryzyka. I bardzo możliwe, że jeszcze przed niedzielą ktoś zapyta całkiem serio, czy algorytm może okazać miłosierdzie bez zgody przewodniczącego komisji.
