Uczestnicy konferencji zorganizowanej 11 czerwca w Centralnym Domu Technologii w Warszawie sformułowali postulat: apteka powinna być „pełnoprawnym ogniwem systemu ochrony zdrowia” — tak brzmi tytuł komunikatu PAP, referującego stanowisko organizacji pozarządowych. Nie padło to z ust ministra. Padło od strony, która czeka na decyzję.
Można było powiedzieć „element” — neutralne, nie narzuca hierarchii, nie zobowiązuje do spójności całości. Można było powiedzieć „partner” — relacyjne, sugeruje dobrowolność, łatwo odwołać. Można było powiedzieć „instytucja” — formalne, ale oddzielone, nie zakłada połączenia z innymi częściami. „Ogniwo” wymaga, żeby istniał łańcuch. Bez łańcucha słowo nie ma sensu — i właśnie na to liczy nadawca.
Wybór „ogniwa” to roszczenie strukturalne, nie merytoryczne. Nadawca nie mówi: apteka jest dobra, apteka pomaga, apteka zasługuje. Mówi: bez apteki system jest niekompletny — i przesuwa ciężar dowodu na ustawodawcę. Jeśli system istnieje, a ogniwa brakuje, to system jest wadliwy. To retoryka, która nie prosi o uznanie, lecz wskazuje lukę. Organizacje pozarządowe używają tego słowa, bo wiedzą, że apele o „docenienie” roli aptek od lat nie przynoszą skutku. „Ogniwo” jest próbą zmiany rejestru: od etyki do mechaniki.
W ciągu 24–72 godzin słowo wróci w odpowiedziach resortu zdrowia albo nie wróci — i ta nieobecność będzie równie diagnostyczna. Jeśli ministerstwo przyjmie „ogniwo”, zaakceptuje logikę łańcucha i będzie musiało wskazać, gdzie ten łańcuch się zaczyna i kończy. Jeśli odpowie słowem „rola” lub „zadania”, odrzuci roszczenie strukturalne bez nazywania odmowy. Zniknięcie „ogniwa” z debaty publicznej po najbliższym weekendzie będzie oznaczać, że konferencja nie przebiła się poza środowisko farmaceutyczne.