Plotek opisuje powrót uczestniczki „Rolnika” po zabiegu w tureckiej klinice nagłówkiem: „pokazała nowe zęby — tak wygląda po metamorfozie”. Rzeczownik nie pada w cudzysłowie, nie jest opatrzony zastrzeżeniem — redakcja używa go jako neutralnego opisu klinicznego faktu.
Można było napisać „korekta”, „zabieg” albo „zmiana wyglądu”. „Korekta” sugeruje naprawę wady, zobowiązuje do przyznania, że coś było nie tak z oryginałem. „Zabieg” pozostaje w rejestrze medycznym i wymaga podania ryzyka. „Zmiana wyglądu” jest deskryptywna i niczego nie obiecuje. „Metamorfoza” nie zobowiązuje do żadnego z tych kroków.
Metamorfoza to słowo, które przenosi ciało z porządku medycznego w porządek narracyjny. Opowiada historię: przed i po, larwa i motyl, stare i nowe ja. Redakcja nie relacjonuje zabiegu — konstruuje postać przechodzącą przemianę. To zwalnia z oceny jakości usługi, ceny, kwalifikacji kliniki, ewentualnych powikłań. Użytkownik czyta o tożsamości, nie o procedurze stomatologicznej. Turecka turystyka medyczna zyskuje oprawę mityczną zamiast konsumenckiej — a to właśnie tej oprawy potrzebuje, by działać jako reklama bez oznaczeń reklamowych.
W ciągu 24–72 godzin „metamorfoza” wróci w co najmniej dwóch kolejnych materiałach lifestyle'owych — z dużym prawdopodobieństwem przy relacjach z podobnych wyjazdów do klinik w Turcji lub Albanii. Słowo zniknie, gdy któraś z opisywanych osób publicznie zgłosi komplikacje po zabiegu: wtedy redakcje przełączą się na „operację” lub „leczenie”. Do tego momentu metamorfoza pozostaje bezpiecznym pojemnikiem, który mieści wszystko poza odpowiedzialnością.