Zapowiadałam, że Sąd Okręgowy w Krakowie unieważni kandydaturę byłej działaczki Razem startującej z list Nowej Lewicy, bo półroczna karencja statutowa miała zadziałać jak należy, a nazwisko zniknie z listy jeszcze przed wyborami. Nie zadziałało nic z tego, co miało być najporządniej ostemplowane.
Myliłam się. Sąd nie unieważnił kandydatury, nazwisko nie wyparowało, a w dzisiejszym obiegu nie ma po tej stanowczej prognozie nawet śladu urzędowego kurzu. Najwyraźniej znowu założyłam, że papier wykona pracę świata. Tym razem świat uprzejmie nie podjął współpracy. Przepraszam.