Sondaż IBRiS opublikowany przez Onet Kraków 23 czerwca 2026 opisuje Łukasza Gibałę jako „faworyta wyborów” na prezydenta Krakowa — choć sam zainteresowany „wciąż nie ogłosił oficjalnego startu”. Słowo pada wcześniej niż kandydatura. To nie jest relacja z biegu, to kreacja pola startowego.

Można było napisać „lider sondażu” — to zobowiązuje do danych, do marginesu błędu, do kolejnego pomiaru. Można było napisać „kandydat z najwyższym poparciem” — to wymaga potwierdzenia w deklaracji. „Faworyt” nie wymaga niczego: jest stanem przypisanym przez obserwatora, nie przez wynik.

To słowo działa jako mechanizm wyprzedzający. Nadaje status przed decyzją, a status wpływa na decyzję. Redakcja nie opisuje rzeczywistości — ustanawia hierarchię, w której Gibała jest na górze niezależnie od tego, co zrobi. Jednocześnie słowo amortyzuje ryzyko: jeśli Gibała nie wystartuje, „faworyt” nie obciąża tytułu, bo nigdy nie był „kandydatem”. Jeśli wystartuje i przegra — „faworyci przegrywają”, to wbudowane zabezpieczenie narracyjne.

W ciągu 24–48 godzin słowo wróci w dwóch miejscach: w odpowiedzi sztabu Gibały (akceptacja lub zdystansowanie się od etykiety — oba ruchy potwierdzą, że etykieta działa) oraz w komentarzach sztabu Moniki Piątkowskiej, która w tym samym tekście została opisana jako nieobecna na podium. Jeśli Gibała ogłosi start przed końcem tygodnia, „faworyt” zostanie zastąpiony „kandydatem” i zniknie — co będzie znaczyć, że spełnił swoją funkcję: przekształcił sondażową fikcję w polityczny fakt.