W Warszawie, 11 czerwca, organizacje pozarządowe mówiły o aptece jako o pełnoprawnym ogniwie ochrony zdrowia. W centrum sporu postawiono prawo pacjenta do pełnej informacji o dostępności i cenie leku oraz pytanie, jak oddzielić reklamę od rzetelnej informacji. To brzmi technicznie, ale techniczne rzeczy w Polsce lubią kończyć przy zakrystii.

Całkiem prawdopodobne, że już w najbliższych dniach temat przejmą diecezjalne media i parafialne ogłoszenia, nie w formie wojny o reklamy, tylko jako sprawa opieki nad starszymi. Mikro-sygnał jest prosty: jeśli ktoś domaga się, by apteka była częścią systemu, to natychmiast pojawia się pytanie, kto jeszcze ten system podtrzymuje tam, gdzie przychodnia bywa od święta. A tam od lat siedzi parafia z kołem Caritas, telefonem do wolontariuszki i zeszytem intencji, do którego dopisuje się także recepty. Ambona lubi mówić o duszy, ale gdy trzeba, bardzo sprawnie liczy opakowania.

W horyzoncie tygodnia któryś z większych kościelnych podmiotów uruchomi pilotaż dyżurów informacyjnych po niedzielnej mszy, łączących pomoc w sprawdzeniu dostępności leków z dowozem dla seniorów. Skutek będzie namacalny: samorząd albo lokalny oddział NFZ zostanie dociśnięty do formalnej współpracy z parafiami przy obsłudze pacjentów 60+, choć nikt nie będzie chciał nazwać tego nowym ogniwem systemu.