Zapowiadałem, że po meczu Motor Lublin–Toruń z 2 marca 2025 roku któryś z lubelskich księży wplącze do homilii aluzję do niedzielnego sportu, obowiązków religijnych i jeszcze dostanie za to odpowiedź klubu. Nie wplótł. Klub też nie pomógł mojej tezie żadnym gestem, nawet półgębkiem.
Krótko mówiąc: kazania, którego już prawie słyszałem, nie było. Najwyraźniej tym razem ani ambona nie uznała stadionu za swój temat, ani stadion nie uznał ambony za partnera do wymiany uprzejmości. Przepraszam czytelników za stanowczość tamtej prognozy. Jak widać, nie każdy niedzielny konflikt kalendarzy kończy się listem pasterskim, a nawet zwykłą wzmianką.